Dzisiaj bez zdobyczy, ale gramy dalej!

Niestety, piękna seria naszego zespołu została przerwana, co i tak nie zmienia faktu, że byliśmy najdłużej niepokonaną drużyną na wiosnę! Dzisiaj musieliśmy uznać wyższość piłkarzy z Rakszawy, którzy (co było widać) grali z nożem na gardle i przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Był to spektakl w wykonaniu jednego aktora – Mateusza Deca, który pokazał, że nie bez powodu bierze udział w walce o tytuł najskuteczniejszego strzelca. Świetny występ zanotował także Michał Bal, który dwukrotnie pokonał bramkarza gości. Trafienie z rzutu karnego zanotował także Karol Nowak, dla którego było to już 17 trafienie w sezonie. Szkoda straconych punktów i bramek, ale taka jest piłka! Za tydzień pojedziemy po punkty i rewanż do Stobiernej.

Spotkanie zaczęło się bardzo nerwowo i jeszcze w pierwszej minucie prosty błąd i do piłki doszedł zawodnik gości, który na szczęście nie wykorzystał okazji. Groźba ze strony Włókniarza obudziła naszych zawodników, którzy mieli od tamtej pory sporą przewagę, która kończyła się sytuacjami bramkowymi. Świetną okazję do wyprowadzenia Sokoła na prowadzenie miał Karol Nowak, który dostał idealne podanie w pole karne i chociaż obrońcy zostali wyprowadzeni w pole, to na drodze Karola stanął dobrze dysponowany bramkarz, który wybronił rakszawianom kilka groźnych strzałów na bramkę. Co nie udało się wcześniej, udało się w momencie podyktowania rzutu karnego przez sędziego. Jedenastkę zamienił na bramkę właśnie Karol Nowak i cieszyliśmy się z prowadzenia. Wydawałoby się, że dzięki temu uspokoimy grę i na to wskazywały kolejne minuty, które w dalszym ciągu zarysowały przewagę naszego zespołu, jednak w pewnym momencie wkradła się w poczynanie Sokoła nerwowość. Następnie praktycznie z niczego, a w zasadzie z głupiego błędu tracimy bramkę wyrównującą stan meczu. Był to moment przełomowy, gdyż od tej pory, a więc w ciągu ostatnich kilkunastu minut pierwszej połowy nasza gra nie wyglądała już tak jak na początku spotkania, co zemściło się na minutę przed zakończeniem się pierwszej połowy meczu. Ponownie w nieco nieszczęśliwy sposób tracimy drugą bramkę – napastnik Włókniarza może mówić o dużym szczęściu z racji tego, że piłka piłka odbita głową przez naszego bramkarza nie zażegnała zagrożenia i trafiła powrotnie do piłkarza gości.

Druga połowa co prawda nie wniosła diametralnych zmian w obraz gry obu zespołów, ale była niezwykle widowiskowa. Po stracie bramki na 1:3 sytuacja wymknęła się spod kontroli. Na szczęście ambicje odżyły i po ładnym rajdzie Michała Bala zakończonym strzałem mieliśmy bramkę kontaktową na 2:3. Radość nie trwała długo, bo wkrótce po tym Włókniarz podwyższył na 2:4, co stawiało Sokół w niekorzystnej sytuacji jako, że czasu pozostawało coraz mniej. Nadzieja odżyła  na blisko 10 minut przed końcem spotkania, kiedy to Michał Bal po raz kolejny dopada do piłki i mierzonym strzałem tuż obok słupka zmusił po raz kolejny golkipera przyjezdnych do kapitulacji. Ostatnie minuty to szarża naszego zespołu na bramkę Włókniarza. Były okazje, aby uratować w dzisiejszym meczu punkt. Tak się jednak nie stało. Dobre interwencje zaliczył w drugiej połowie Grzegorz Kwiecień, jednak nie zmienia to faktu, że straciliśmy dzisiaj na własnym boisku o kilka goli za dużo. Wierzymy, że to tylko wypadek przy pracy, czas wyciągnąć odpowiednie wnioski i wrócić do gry. Mamy dobrą drużynę – to nie był nasz dzień. Włókniarz wygrał zasłużenie. Choć dzisiejszego wyniku jest nieco żal (bo były apetyty na trochę więcej), to szczerze wypada pogratulować Janowi Rocheckiemu zwycięstwa. Stworzył ciekawy zespół, który gra dość odważnie, ale jak widać – jest to opłacalne. Żal po dzisiejszym meczu jest o tyle mniejszy, że trener Włókniarza reprezentował barw Sokoła. Życzymy mu więc powodzenia i kolejnego dwumeczu w Klasie Okręgowej za rok! Na pocieszenie w dwumeczu Sokół okazał się o jedną bramkę lepszy (5:3 w Rakszawie).

 Był to najsłabszy mecz naszej drużyny na wiosnę, ale czasami trzeba doznać porażki, by wrócić na właściwe tory. Oby w kolejnym meczu nie zabrakło nie tylko szczęścia, ale też motywacji. W dalszym ciągu walczymy o utrzymanie Okręgówki w Sokołowie, chociaż pozostajemy na 9 miejscu. Jak widać, nie można lekceważyć rywala nawet jeśli ma mniej punktów na koncie. Potraktujmy więc dzisiejszy mecz jako nauczkę. Dzisiaj na szczęście obyło się bez większych konsekwencji.

Na stronie Włókniarza pojawił się nieco zabawny tekst, który mówił o tym, że Sokół to nie Real Madryt. Zazwyczaj nie mam nawyku do komentowania wpisów ze stron rywali (zrobię mały wyjątek). To fakt – i nigdy Realem Madryt nie będziemy (z wiadomych względów). 🙂 Zejdźmy nieco na ziemię. Obie ekipy czeka jeszcze w lidze bardzo dużo walki – zdarzają się lepsze czy gorsze spotkania. Sama liga jest pełna niespodzianek, zupełnie nieprzewidywalna . Czy Sokół zagrał gorzej niż pokazywały to ostatnie wyniki? Być może i tak, ale taka jest widocznie piłka – nie zawsze wygrywa faworyt. Jesienią faworytem był Włókniarz – dzisiaj było nieco inaczej. 🙂

TG Sokół – Włókniarz Rakszawa 3:4 (1:2)

Bramki: K.Nowak (25′-k), M.Bal (60′, 80′) – M.Dec (33′, 44′, 70′), Ł.Lorenc (53′)

Skład TG Sokół: G.Kwiecień, K.Kołodziej, M.Gorący, Ł.Świst, D.Pietroński, H.Kuca, T.Brzychczy, P.Szalacha, Ł.Nizioł (58′ P.Darocha), M.Bal, K.Nowak (65′ B.Mika)

 

O autorze

rafal.koziarz@gmail.com
16 odpowiedzi
      1. heniek

        Z całym szacunkiem ale Kołodziej,Kuca czy Pietroński to nie są to rasowi obrońcy.A takowych nam teraz najbardziej potrzeba do utrzymania w lidze.No chyba że chcemy oglądać znów A-klasę a na okręgówkę jeździć na Wólkę lub do Łowiska.Wstyd panowie.To że mecz przegraliśmy mnie nie martwi,natomiast gorzej że w jednym meczu straciliśmy aż 4 bramki,co nie powinno mieć nigdy miejsca.

        1. RyanTG

          Akurat Dominik Pietroński rozgrywa dobry (debiutancki sezon) grając na obronie i nikt nie powinien mieć do niego pretensji. Krystian fakt faktem grał w defensywie bardziej z konieczności (ma dużo więcej atutów w ofensywie). Wróci Marcin Pietrucha i wszystko dalej będzie wyglądać jak trzeba. Zresztą! Michał Gorący i Łukasz Świst grali w poprzednich meczach bezbłędnie. Kiedyś musiał się trafić gorszy mecz. Bramki wpadły trochę z naszego gapiostwa, no trudno. Równie dobrze mogliśmy wyjść na dwubramkowe prowadzenie i mecz wyglądałby zupełnie inaczej. Mamy nabite 22 punkty na wiosnę i na pewno nie ostatnie, więc jestem dobrej myśli. Nie ma co burzyć klimatu po pierwszej porażce. Co mają powiedzieć w Dynowie (trzy porażki z rzędu i remis), a co mogą powiedzieć w Jaworniku, który przegrał ostatnie 9 na 10 spotkań?

          1. heniek

            A czy zarząd rozgląda się już za jakimiś obrońcami na przyszły sezon,bo jak byśmy się utrzymali to musimy mieć solidną obronę,to podstawa?A jest ku temu okazja by się rozejrzeć po okolicy,póki trwają rozgrywki,za młodymi,perspektywicznymi zawodnikami.Bo resoviaków pewnie sie nie da zatrzymać.A w ofensywie sobie poradzimy.

  1. kibic

    Dajcie chłopakom wsparcie teraz, mieli cieżkie 3 mecze w jednym tygodniu: Dynów, Tyczyn, Stal i wyszło zmęczenie już w tym meczu. Należy się cieszyć że jesteśmy w tym miejscu tabeli i pomagać aby za tydzień było kolejne zwyciestwo.

  2. xyz

    Nikt nikomu nie życzy źle,wsparcie mają cały czas,nie chodzi o to żeby psioczyć,ale przede wszystkim obrona,obrona i obrona.Mamy takich obrońców jakich mamy i niestety ale tutaj widać największe mankamenty,dlatego trzeba tą formację bezwględnie wzmacniać i szukać obrotnych i szybkich zawodników.W Stobiernej będzie ciężko,funkcję trenera objął dobrze nam znany Krzysztof Furdak,no i wygrali na trudnym terenie w Jaworniku.

      1. Młyn

        Chłopaki się zebrali wczoraj żeby dopingować drużynę, tylko szkoda ze nie zostali wpuszczeni na stadion!
        I to jest wsparcie klubu dla kibiców :/

        1. Młody

          a co myślałeś ze wy jakies swiete krowy jestescie? juz zbieracie sie od dluzego czasu i nic z tego nie wynika. Trzeba bylo kupować bilety i wtedy wchodzić.
          Bedzie galeria?

      2. jan

        brawo bal cos wydaje mi sie ze to moze byc przyszlosc klubu karol jest malo zwrotny i slabszy technicznie i niejest walecznym zawodnikiem

Dodaj odpowiedź