Emocje do samego końca. Sokół wygrywa w Soninie

tgsokol_sawa

Mały horror w końcówce sprawili nam wczoraj piłkarze z Soniny, którzy na różne sposoby próbowali poszukać we wczorajszym meczu wyrównania. Na szczęście jednak, mimo wyjątkowo emocjonujących kilku ostatnich minut TGS odniósł pierwsze od lat zwycięstwo na terenie Sawy 1:2 (0:1). Bramki dla Sokoła zdobywali: Bartłomiej Bać i Michał Uram. Dla tego pierwszego było to premierowe trafienie w naszych barwach, natomiast Michał Uram kontynuuje strzelecką passę (w 6 ostatnich meczach trafiał 9-krotnie). Dla zespołu gospodarzy jedynego gola na swoje konto zapisał Albert Szpunar.

Spotkanie otworzyło się idealnie dla Sokoła, bo od pierwszych minut udało się sokołowianom dobrze wejść w rytm, stwarzając kilka groźnych sytuacji. Już w 2 minucie przed szansą stanął Michał Uram, którego strzał z rzutu wolnego kapitalnie wybronił Radosław Cisek. Szansę na dobicie strzału Urama miał Daniel Ziobro, ale nie zdążył on uderzyć w piłkę przed interwencją defensorów Sawy. W 7 minucie w dobrej sytuacji znalazł się Piotr Darocha, ale jego strzał okazał się zbyt lekki i nie zaskoczył dobrze dysponowanego bramkarza miejscowych. Ledwo cztery minuty później obrońcom Sawy wyrwał się Sebastian Rodzeń, jednak jego uderzenie niedużo, ale jednak minęło słupek bramki. Na szczęście już w kolejnej sytuacji Sokół okazał się skuteczny, a po podaniu od Michała Urama w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Bartłomiej Bać, który lekkim, ale precyzyjnym uderzeniem trafił do siatki graczy z Soniny, strzelając tym samym pierwszą bramkę w barwach Sokoła. W 20 minucie powinno być już 0:2, ale mocny strzał Michała Urama w kierunku długiego słupka końcami palców wybronił Cisek. W międzyczasie Sokół miał jeszcze jeden rzut wolny z pobliża pola karnego, ale tym razem strzał naszego najskuteczniejszego gracza był precyzyjny, ale zbyt lekki. Pierwsza połowa należała niespodziewanie do Sokoła, ale druga zapowiadała się na trudniejszą, bo przerzedzony absencjami skład TGS ograniczał się do jednego rezerwowego, którym był Tomasz Brzychczy, który krótko po zmianie stron zmienił na boisku Macieja Rząsę.

Druga połowa rozpoczęła się dla Sokołów szczęśliwie, bo w 52 minucie w bardzo korzystnej sytuacji znalazł się gracz Sawy, którego strzał z bliskiej odległości zablokował Grzegorz Kwiecień. TGS odpowiedział niedługo potem strzałem Rodzenia, ale po raz kolejny jego strzał minął słupek bramki. Kluczowa dla losów spotkania okazała się 58 minuta, gdy Uram znalazł się po długim wykopie Kwietnia sam na sam z Ciskiem i mijając golkipera gospoodarzy wpakował futbolówkę do pustej bramki. Po tym trafieniu gra obu zespołów wyrównała się, czego efektem był gol kontaktowy Alberta Szpunara, którego strzał powędrował między nogami Kwietnia do siatki. Gol na 1:2 mocno pobudził ekipę Sawy, bo zespół z Soniny zaczął sobie coraz śmielej poczynać na połowie TGS. Na szczęście bez większego efektu, choć ostatnie 10 minut to duża przewaga zespołu spod Łańcuta, który całą jedenastką (łącznie z bramkarzem) próbował wchodzić w pole karne Sokoła. Na nasze szczęście udało się przetrwać to małe oblężenie i odnieść drugie wyjazdowe zwycięstwo na „gorącym” terenie, bo zarówno trzy punkty w Niechobrzu, jak i w Soninie (a więc ligową czołówką) możemy traktować jako miłą niespodziankę i dobry prognostyk.

Warto przy okazji zaznaczyć wspaniale przygotowane boisko do gry na stadionie w Soninie, którego płyty mogłaby pozazdrościć nie jedna drużyna z wyższych lig.

Sawa Sonina – TG Sokół Sokołów Małopolski 1:2 (0:1)

Bramki: Albert Szpunar (63′) – Bartłomiej Bać (12′), Michał Uram (58′)

Skład (Sawa): R.Cisek – W.Cwynar, D.Baran, J.Baran, S.Paczocha, A.Szpunar, G.Słonina (86′ M.Cieszyński), J.Kruk, P.Nycz, M.Grad, T.Walas

Skład (TG Sokół): G.Kwiecień – P.Świst, M.Rząsa (52′ T.Brzychczy), K.Sidor, J.Kołodziej, P.Darocha, B.Bałamut, S.Rodzeń, D.Ziobro, M.Uram, B.Bać

Widzów: 150