Juniorzy wracają na pozycję lidera!

Pewne zwycięstwo z drużyną młodzieżową Dynovii 6:3 (3:2) zapewniło Sokołowi powrót na fotel lidera. W dzisiejszym starciu na szczycie tabeli górą sokołowianie, chociaż przyjezdni niemal do końca walczyli o remis w spotkaniu. Ta sztuka im się nie udała, a w końcówce spotkania dynowianie zostali pozbawieni złudzeń po bramkach Mateusza Raka, który popisał się hat-trickiem. Ponadto dwa trafienia dołożył Bartłomiej Bałamut i jedno Sebastian Rodzeń. Jednocześnie dziękujemy Pizza Grande za ufundowanie poczęstunku dla naszych młodych zawodników!

Początek meczu był dla naszych juniorów wymarzony i chociaż pierwsze kilka minut to zacięta walka w środku pola, to bardzo dobra skuteczność naszych ofensorów poskutkowała szybko strzeloną bramką otwierającą wynik spotkania, a strzelcem tej bramki był Sebastian Rodzeń, który pokonał bramkarza Dynovii już w 10 minucie meczu. Kolejna bramka padła niedługo potem, kiedy Bartłomiej Bałamut dostał ze skrzydła piłkę od Mateusza Raka, a ta znalazła drogę do siatki dynowian. Chwilę potem futbolówka ponownie trafiła do bramki Dynovii. Niestety uderzenie Sebastiana Olszowego padła z pozycji spalonej, ale na nieszczęście gości na 3:0 podwyższył ładnym, precyzyjnym strzałem mijającym bramkarza w sytuacji sam na sam Mateusz Rak. Wydawać by się mogło, że jest już po meczu, jednak w momencie w którym do przerwy zostało mniej niż dziesięć minut nastąpiło drobne rozprężenie naszych szyków i do końca pierwszej połowy dość nieszczęśliwie prowadzenie Sokoła stopniało do zaledwie jednej bramki.

Po zmianie stron ożywiła się gra Dynovii, ale chwila nieuwagi obrońców przyjezdnych, zagranie ręką w polu karnym i w efekcie rzut karny dla Sokoła mógł szybko podciąć skrzydła naszych dzisiejszych przeciwników. Do piłki podszedł Sebastian Rodzeń, ale jego strzał niestety trafił w poprzeczkę i choć piłka w dalszym ciągu była w posiadaniu naszych zawodników, to akcję przerwała pozycja spalona jednego z naszych zawodników. Podwyższenie wyniku na 4:2 po bardzo silnym uderzeniu Bartłomieja Bałamuta wprowadziło trochę spokoju w grze młodych Sokołów, ale radość nie trwała długo – błąd w obronie, do piłki dochodzi napastnik gości, który pokonał Mateusza Batorowicza i zdobył kolejną bramkę kontaktową dla dynowskiego zespołu. Do końca meczu pozostawało coraz mniej czasu, goście przejęli w pewnym momencie inicjatywę, jednak skończyło się tylko i wyłącznie na pretensjach do arbitra. Brak skuteczności i pomysłu na wykończenie akcji zemścił się na przyjezdnych, którzy po kontrze stracili kolejne bramki (autorstwa Mateusza Raka), po czym już rywal naszych młodzieżowców nie potrafił się podnieść (mogły w tym czasie paść kolejne bramki dla Sokoła, ale bardzo solidnie spisywał się dzisiaj bramkarz z Dynowa).

Warto dodać, że dzisiejszy mecz mógł się podobać. Nasi zawodnicy konstruowali szybkie, ładne akcje, które z reguły kończyły się efektownymi strzałami. Goście nadrabiali brak dynamiki w ofensywie stałymi fragmentami gry, które w związku z dość silnym wiatrem sprawiały trochę problemów, a jedna z bramek dla Dynovii padła bezpośrednio z rzutu wolnego. Gratulujemy naszym piłkarzom zwycięstwa! Na regenerację nie pozostało jednak dużo czasu, bo już w najbliższy wtorek sokołowscy juniorzy młodsi wyjadą do Grodziska Dolnego, by zmierzyć się tam o 13:00 z miejscową Grodziszczanką.

[leagueengine_show_season_match lid=37 sid=38 mid=1139]

About the author

rafal.koziarz@gmail.com
2 Responses

Leave a Reply