Klątwa Stobiernej trwa

Ciężko opisać wczorajszy mecz. Przypadkowa bramka gospodarzy w pierwszej połowie, gra w osłabieniu i koszmarna druga połowa w wykonania Sokoła. Wczorajsza porażka 5:0 (1:0) ze Stobierną to już historia. Miejmy nadzieję, że zimny prysznic zmobilizuje zawodników do odegrania się w następnej kolejce, w której zagramy u siebie z beniaminkiem z Brzózy Stadnickiej.

Wczorajszy mecz mógł się zakończyć o wiele korzystniejszym wynikiem dla Sokołów, a zaczął się wyjątkowo źle. W piątej minucie strzał z daleka zawodnika Stobiernej, piłka odbija się od pleców jednego z obrońców i.. rykoszetem wpada tuż przy słupku bramki. Na nic zdało się to, że w pierwszej połowie rywale nie dochodzili do słowa, a nasi napastnicy wytwarzali  groźne akcje bramkowe. Świetnie spisywał się między słupkami Adam Fabiński albo brakowało celności i dokładności w wykończeniu akcji. Najlepszą sytuację miał Karol Nowak, którego rajd omal nie zakończył się bramką, w chwili gdy znalazł się sam na sam z bramkarzem gospodarzy, piłka odskoczyła na nierówności i została ostatecznie zablokowana przez doświadczonego bramkarza. Możemy mieć po pierwszej połowie duży niedosyt, była realna szansa na wyrównanie, ale niestety, nie udało się, choć końcówka pierwszej połowy cechowała się wyłącznie wybijaniem piłek przez miejscowych po autach, by dotrwać z  korzystnym wynikiem do przerwy, co gospodarzom się udało, choc przez ten czas poza akcją bramkową nie oddawali groźniejszych strzałów na naszą bramkę. Później role się odwróciły.

Druga połowa od momentu otrzymania czerwonej kartki przez Adama Piękosia to potężne załamanie gry naszego zespołu, który jeszcze grając w dziesięciu miał nadzieję na wyrównanie. Niestety, zamiast wyrównania zaczęły się błędy w defensywie, co w stu procentach wyrównali piłkarze Stobiernej, którzy wypunktowali nasz zespół. Sprawdziło się powiedzenie, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, czego dowodem jest pięciobramkowa porażka.

Oby porażka zadziałała na naszych piłkarzy mobilizująco, to dopiero początek sezonu, a czasami być może potrzeba właśnie szoku by zmotywować do jeszcze większego wysiłku. Walczymy dalej! Tym razem nie możemy mieć pretensji do sędziego, ale jak widać sędzia Jakub Tomoń plus mecze ze Stobierną to jakieś dziwne fatum, które ciąży nad Sokołowem i kończy się katastrofą. : )

KS Stobierna – TG Sokół 5:0 (1:0)

About the author

rafal.koziarz@gmail.com
4 Responses
  1. efjhefgeq

    Pierwsza połowa była w miare wyrównana i po co takie kłamstwa piszecie , że Stobierna nie dochodziła do słowa ? Tak samo w sytuacji Karola Nowaka to on nie trafił w bramke, a bramkarz niczego nie blokował poprostu Karol spudłował .

    1. RyanTG

      Co do strzału Karola, możesz mieć rację, nie wnikam, jak by nie było, nie zmienia to tego, że sytuacja sam na sam z bramkarzem, ale co do tego, że pierwsza połowa była wyrównana nie mogę się zgodzić – to Sokół częściej atakował, miał dużo więcej sytuacji (było momentami bardzo gorąco pod bramką KS). Natomiast już w drugiej połowie poza groźnym strzałem głową po rzucie rożnym to już inicjatywa była po stronie miejscowych i tego nawet nie próbuję podważać. Pozdrawiam.

  2. Kibiccc

    Jesteście jedną z lepszych (jak nie najlepszą) stroną drużyn grających w tej grupie. Dlatego może zrobicie klasyfikację strzelców ligi? Wiem że jest to bardzo pracochłonne i uciążliwe, ale bardzo przydatne. Nigdzie nie mogłem znaleźć dobrej klasyfikacji strzelców tej ligi. Pozdrawiam

    1. RyanTG

      Na dzień dzisiejszy mam niestety sporo spraw na głowie, żeby wszystko ogarnąć, ale jeśli będzie okazja i czas, to oczywiście mógłbym spróbować to prowadzić. Dziękuję i pozdrawiam. 🙂

Leave a Reply