Seria remisów przełamana. Efektowna wygrana z Błękitem

tgsokolsokolow_blekitzolynia

Wysokim zwycięstwem 4:0 (2:0) zakończyło się sobotnie starcie Sokoła i Błękitu Żołynia. Zespół gości, mimo roli beniaminka w lidze radził sobie dotychczas znakomicie i po sześciu kolejkach lokował się na ostatnim miejscu podium. Z kolei TGS we wszystkich trzech poprzednich meczach prowadził, ale mniej (lub bardziej) pechowo nie potrafił dowieźć kompletu punktów do ostatniego gwizdka. Tym razem było inaczej, a po powrocie do składu Tomasza Brzychczego Sokół zagrał naprawdę niezłe spotkanie. Bramki dla Sokoła zdobywali: Sebastian Rodzeń (dwie), Kamil Sidor (z rzutu karnego) i Piotr Darocha.

Początek spotkania był nerwowy z obu stron, a jednym z kluczowych momentów mogła okazać się sytuacja z 5. minuty, gdy zawahania Grzegorza Kwietnia nie wykorzystał gracz przyjezdnych, którego strzał jedynie ostemplował poprzeczkę. Sytuacja szybko się zemściła, bo w 16. minucie do strzału z rzutu wolnego z okolicy 20 metra podszedł Daniel Ziobro, który przymierzył w „okienko” bramki, jednak jego strzał efektownie wybronił Jakub Ślęk. Jednak na nieszczęście obrońców Błękitu, po jego paradzie piłka trafiła pod nogi Dominika Pietrońskiego, który podał do Sebastiana Rodzenia, a ten strzałem z bliskiej odległości dał Sokołowi prowadzenie. Sam bramkarz ofiarną interwencję przypłacił kosztem uderzenia głową w słupek, jednak na szczęście, golkiperowi przyjezdnych nic poważnego się nie stało i mógł on kontynuować grę między słupkami. Kolejne minuty meczu były całkiem wyrównane, a goście w dalszym ciągu sprawiali sporo problemów naszym piłkarzom. W szczególności Marcin Dudek, który w poprzedniej rundzie ogrywał się w IV-ligowej Głogovii. Młody wychowanek Błękitu nie miał jednak łatwego zadania, bo wiele z jego prób zagrożenia bramce Sokoła zostało skutecznie przerwane przez najbardziej doświadczonego na boisku gracza TGS – Tomasza Brzychczego. W międzyczasie świetne sytuacje strzeleckie mieli Piotr Darocha i Bartłomiej Bać. Pech chciał, że ani jedna, ani druga sytuacja nie znalazła drogi do siatki przeciwnika. Koniec końców udało się tuż przed przerwą podwyższyć wynik spotkania. W doliczonym już czasie gry faulowany w polu karnym padł Piotr Darocha, a „jedenastkę” pewnie wykonał Kamil Sidor. Dwubramkowe prowadzenie dawało nadzieję na to, że tym razem uda się przełamać impas i zgarnąć pierwszy komplet punktów na własnym terenie.

Po zmianie stron Błękit nie prezentował się już na murawie tak dobrze, jak w czasie pierwszych 45 minut, co niemal ekspresowo wykorzystał Sokół. Najpierw w 48. minucie w pole karne Żołyni zapuścił się Kamil Sidor, jego strzał wybronił co prawda Ślęk, ale na tyle niefortunnie, że po raz kolejny piłka trafiła do Sebastiana Rodzenia, który nie miał problemów z wpisaniem się po raz drugi na listę strzelców. Nokaut nastąpił trzy minuty później, gdy w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Piotr Darocha, który dobił piłkę do pustej bramki po własnym strzale. W tej sytuacji było już pewne, że punkty w Sokołowie zostaną. Została kwestia tego, w jakich rozmiarach Sokół odniesie zwycięstwo. Mimo, że wydawało się, że po czwartej bramce goście zupełnie stracą chęć do gry, to więcej bramek w meczu przeciwko Błękitowi nie padło, a końcówka meczu znowu była wyrównana, tak jak to miało miejsce w pierwszej połowie.

Cieszy zwycięstwo i to, że udało się wyciągnąć wnioski z poprzednich spotkań, gdy brak konsekwencji i skuteczności sprawiał, że w Dynowie, Bratkowicach i w meczu z Resovią II traciliśmy punkty w końcówce meczu. Ciekawostką może być fakt, że seniorzy z nawiązką zrewanżowali się Błękitowi za porażkę młodszych kolegów z grupy Młodzika, którzy tego samego dnia rywalizowali z rówieśnikami z Żołyni, przegrywając na terenie rywala 1:4.

Zwycięstwo z Błękitem sprawiło, że po niedzielnych meczach TGS ulokuje się przynajmniej na czwartej pozycji w tabeli. To czy pozostaniemy na podium po 7. kolejce będzie zależeć od dzisiejszych meczów Błażowianki i Strumyka. Pierwsi zagrają u siebie z Bratkiem Bratkowice, natomiast drudzy o punkty powalczą w Stobiernej. W przyszłym tygodniu Sokół zmierzy się z kolejnym beniaminkiem – w sobotę o 16:00 wyjedziemy do Niebylca, by sprawdzić formę tamtejszego Aramixu.

TG Sokół Sokołów Małopolski – Błękit Żołynia 4:0 (2:0)

Bramki: S.Rodzeń (16′, 48′), K.Sidor (45’+1-k), P.Darocha (51′)

Skład (TG Sokół): G.Kwiecień – D.Pietroński, P.Świst, T.Brzychczy, M.Wilk, K.Sidor, B.Bałamut, D.Ziobro, S.Rodzeń (70′ Ł.Kościółek), P.Darocha, B.Bać

Skład (Błękit): J.Ślęk, G.Dudek, P.Noworol, S.Bieniasz, K.Markowicz, M.Rupar, B.Danielewicz, Ł.Rupar, S.Koba, T.Czarnota, M.Dudek

Widzów: 150

Wyniki pozostałych meczów:
Crasnovia Krasne – Grodziszczanka 4:5 (1:2)
Sawa Sonina – Iskra Jawornik Polski 5:1 (2:1)
Jedność Niechobrz – Strug Tyczyn 1:2