Perfekcyjny weekend i srogi rewanż Sokoła

To raczej nie tak miało wyglądać to spotkanie, a przynajmniej dla sympatyków i piłkarzy Dynovii. Jedno jest pewne – dzisiaj Dynovia zawiodła, a Sokół rozegrał bardzo dobry mecz, po którym nie było wątpliwości, że dzisiejsze zwycięstwo 6:0 (2:0) było w pełni zasłużone. To był niezwykle udany weekend – wczoraj gromili juniorzy, dzisiaj scenariusz powtórzyła dorosła kadra zespołu, która wskoczyła dzięki temu na pozycję wicelidera! Autorami dzisiejszych bramek byli: Karol Nowak (hat-trick), Michał Bal, Piotr Darocha i Bartłomiej Bandura.

Mecz rozpoczął się przy co prawda słonecznej pogodzie, ale przy porywistym wietrze, który utrudniał rozegranie dokładnych piłek. Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu, tym bardziej, że Dynowianie zawsze plasowali się gdzieś w ligowej czołówce. Tym razem mecz otworzył się dobrze dla naszej drużyny i już w pierwszych minutach dwukrotnie Sokół mocno zagroził bramce gości. Mowa tutaj między innymi o świetnej okazji Karola Nowaka, który tym razem przestrzelił z niewielkiej odległości. Od samego początku Sokół utrzymał optyczną przewagę, imponował dokładnym rozegraniem piłki i skutecznie przerywał kontry przyjezdnych. Przy stanie remisowym wiatr o mało nie stał się główną gwiazdą popołudnia, gdy z pozoru niegroźny strzał w kierunku bramki w wyniku podmuchu niebezpiecznie skozłował nad bramkarzem Dynovii, jednak koniec końców golkiper oszczędził swojej ekipie niepotrzebnego stresu. W końcu, w okolicy 27 minuty w pole karne z piłką zapuścił się Karol Nowak, który z trudnej pozycji zmieścił piłkę między słupkami bramki Dynovii i odpokutował wcześniejsze okazje.  Kilka minut później (po w międzyczasie dwóch kolejnych dobrych sytuacjach strzeleckich zespołu) po raz kolejny Karol wyprzedził defensorów z Dynowa i podwyższył na 2:0. Przewaga Sokoła w pierwszej odsłonie była duża, choć swoją okazję mieli także zawodnicy z Pogórza, którzy nie wykorzystali szansy i po dośrodkowaniu piłkarz Dynovii uderzył piłkę zbyt lekko, i chociaż znajdował się zaledwie parę metrów od naszej bramki, to Kwiecień nie miał problemu z wyłapaniem piłki. Warto dodać, że piłka w pierwszej połowie trafiła m.in. w poprzeczkę bramki po strzale z rzutu wolnego, a dobrymi uderzeniami popisał się również młody Bartosz Mika.

Po zmianie stron widać było, że Dynovia ma jeszcze zamiar powalczyć, jednak po stracie trzeciego już gola morale rywala dramatycznie spadło. Bramka na 3:0 to zasługa Michała Bala, który po podaniu od Karola Nowaka przytomnie zachował się w polu karnym, minął bramkarza i skierował piłkę do siatki. Niedługo potem było już  5:0. Najpierw odważne wyjście bramkarza w pobliże linii 16 metra wykorzystał Piotr Darocha (asysta Michała Bala), który przechytrzył Kurdziela lekkim precyzyjnym strzałem, a następnie dwie minuty później hat-triccka skompletował Karol Nowak, który bezpośrednio z rzutu wolnego przymierzył tuż pod poprzeczkę bramki Dynovii. Po strzeleniu piątej bramki Sokoły nieco rozluźniły szyki obronne i pozwolili na przejęcie inicjatywy przez dynowski zespół, ale ten jakby już przypieczętował swój los i mimo kapitalnych okazji bramkowych nie potrafił zdobyć bramki honorowej. Gwoździem do trumny Dynovii była akcja z ostatnich minut meczu, kiedy Bartłomiej Bandura dostał podanie od Karola, dopełnił formalności i z bliskiej odległości wbił piłkę do pustej bramki rywala.

Ogólnie możemy być dzisiaj zadowoleni, jednak nie możemy wpadać w samozachwyt. Wynik cieszy, pokazał, że zespół jest na dobrej drodze, a kubeł zimnej wody w meczu z Grodziszczanką był po prostu potrzebny. Za tydzień Sokół zagra wyjazdowe spotkanie przeciwko LKS Trzebownisko. Lokata na dnie tabeli naszego najbliższego rywala może być trochę myląca, bo LKS dotychczas swoje spotkania przegrywał minimalnie albo całkowicie pechowo. Jeśli zagramy równie skutecznie, pewnie i dokładnie jak dzisiaj, istnieje duża szansa na to, że pozostaniemy w dobrych nastrojach. Dzisiaj podreperowaliśmy znacznie bilans bramkowy, zbliżyliśmy się na 9 “oczek” do lidera z Niechobrza. Dynovia Jana Rocheckiego po dzisiejszej wpadce na pewno nie złoży broni i w kolejnych meczach udowodni, że grać w piłkę potrafi. Na szczęście nie będzie to już nasz problem, choć przed nami kilku wymagających rywali.

Piętnaście goli zdobytych, zero straconych i dwa pewne zwycięstwa obu sokołowskich drużyn. Chciałoby się powiedzieć “oby takie informacje wychodziły z naszego obozu coraz częściej”!

TG Sokół – Dynovia 6:0 (2:0)

Bramki: K.Nowak (27′, 32′, 60′), M.Bal (52′), P.Darocha (58′), B.Bandura (89′)

Skład (TG Sokół): G.Kwiecień, T.Sołtysik (88′ A.Piękoś), S.Świst, T.Brzychczy, D.Węglowski, B.Mika (60′ Ł.Gaweł), M.Gorzenik, P.Codello, P.Darocha (60′ Ł.Nizioł), M.Bal (75′ B.Bandura), K.Nowak

Skład (Dynovia): K.Kurdziel, M.Banaś, M.Bąk, T.Mnich, J.Pantoł, K.Hadam, B.Chrzan, B.Domin, Ł.Nadolny (73′ K.Pindak), P.Mielniczek, P.Rebizak

Galeria meczowa (wkrótce)

O autorze

rafal.koziarz@gmail.com
4 odpowiedzi

Dodaj odpowiedź