Trzebownisko górą. Przegrywamy po słabej grze

Klęską zakończył się wyjazd do Trzebowniska, w którym ulegliśmy podopiecznym Pawła Kloca 0:4 (0:1), a przez dłuższy czas gra Sokoła zrównała się poziomem do okrzyków kilku mających wyraźne problemy z alkoholem „kibiców”. Trzeba przyznać, że tabela jest w tej chwili nie do końca miarodajna, bo rywale, choć dotychczas ostatni w lidze pokazali kawał dobrej gry, wykorzystywali błędy naszego zespołu i zostawili na boisku kawał serca.

Mecz rozpoczął się od dwóch idealnych sytuacji naszego zespołu, po których w zasadzie Sokół powinien objąć prowadzenie. Przez pierwszych dziesięć minut gospodarze mieli problemy z rozegraniem piłki. Wydawać by się mogło, że wszystko jest pod kontrolą Sokołowian. Tak się jednak nie stało, bo po kiksach w obronie, a wcześniej po braku zdecydowania w defensywie tracimy bramkę po strzale samobójczym Bartosza Miki. Po naprawdę solidnym w naszym wykonaniu pierwszym kwadransie i stracie bramki zespół wyraźnie stracił werwę. Skorzystali z tego przeciwnicy, którzy zaczęli dyktować warunki na boisku. Po zmianie stron były próby wyrównania, ale kolejne nieporozumienia, kiksy, niecelne podania wspierały grę miejscowych. Można by powiedzieć, że dzisiejsza przegrana była na własne życzenie, Trzebownisko w stu procentach wykorzystało prezenty od Sokoła. Z kolei nasza ekipa nie wykorzystała przy stanie 4:0 rzutu karnego (Karol Nowak trafił piłką w poprzeczkę). Ciężko zrzucić winę na pogodę i małe boisko (a tym bardziej sędziów, którzy spisywali się dzisiaj bardzo dobrze). Fakt faktem deszcz wprowadził bardzo dużo przypadku w grze obu zespołów, ale należy wyciągnąć wnioski, by w przyszłości, a najlepiej już za tydzień w honorowym pojedynku ze Stobierną pokazać się z zupełnie innej, lepszej strony! Liga jak widać jest nieco przewrotna, ale pora na przebudzenie Sokoła!

Gratulacje dla zespołu Trzebowniska. LKS-owi życzymy powodzenia w walce o utrzymanie, bo z taką grą jest ono na pewno możliwe. W ekipie zespołu miejscowych zagrał były zawodnik naszego klubu z czasów czwartoligowych – Zbigniew Pieczonka, który na murawie pojawił się na ostatnie kilkanaście minut.

LKS Trzebownisko – TG Sokół 4:0 (1:0)

Bramki: samobójcza (15′), Gospodarze (60′, 70′, 75′)

Skład (TG Sokół): G.Kwiecień, M.Gorzenik, S.Świst, D.Węglowski, B.Mika, T.Sołtysik, P.Darocha, T.Brzychczy, P.Codello, M.Bal, K.Nowak. Na zmiany wchodzili: Ł.Nizioł, Ł.Gaweł, A.Piękoś

About the author

rafal.koziarz@gmail.com
8 Responses
  1. Marcin Jaworski

    kiksy,błędy w obronie.i tak cały sezon.i baty na wyjazdach.wstyd.rozumiem przegrać 0-1 ale nie 0-4.niby potencjał jest a kicha.słaba psychika i mentalność.niech sie udzieli jakis psycholog i da Sokołom troche rad.

    1. TG

      czekamy 🙂 takie miecze jak ten z Trzebowniskiem dodają dodatkowego powera, chociaż przegrany ale na pewno będziemy chcieli zmazać wielką plamę i to jeszcze gramy na własnym boisku ze Stobierną z którą mamy rachunki do wyrównania ..

    2. RyanTG

      @rnzboss:disqus, Raz na wozie, potem pod, Stobierna pięć lat temu była w Klasie B (chyba wiesz, która to liga). Ciesz się kolego, że są wyniki, jest piąta liga, bo za rok czy dwa role mogą się całkiem odwrócić. 🙂

Leave a Reply